piątek, 10 lutego 2017

Koreańskie kosmetyki to luksus?! Trochę prawdy o markach i cenach - w Korei i w Polsce.

    Czas na wpis, za który na pewno nie pokochają mnie polscy dystrybutorzy, a który został podyktowany wiedzą nas, Polek, używających lub chcących używać koreańskich kosmetyków. Generalnie z takim wpisem nosiłam się czas jakiś, ale ciągle zastanawiałam się, czy to wypada, a może przesadzam, może będzie lepiej....Ale widząc wpisy dziewczyn na różnych blogach pod postami o koreańskich kosmetykach, widząc po raz kolejny zdanie: "chciałabym kupić, ale to takie drogie", to szlag mnie trafia. Po prostu. 
Trochę na ten temat wysepleniłam się w filmiku, który jest pod tym adresem i jest dość emocjonalny, więc nie do końca jest taki, jak chciałam (może kiedyś go poprawię), ale teraz zrobię powtórkę i krótki przegląd cenowy i ogólnoinformacyjny o firmach.
  Zacznę od tego, że na stronach naszych dystrybutorów królują firmy, które w Korei są zwykłymi firmami drogeryjnymi, co za tym idzie, ceny produktów nie są wygórowane. U nas wręcz przeciwnie - ceny są takie, że jeszcze trochę, a taniej będzie kupić krem Diora niż BB cushion z Holika Holika
I ja rozumiem, że każdy chce zarobić, ale nie w ten sposób. Nadmuchując koreańską pielęgnację, a potem zwyczajnie ściągać kasę. To nie fair.
Popatrzmy, co to za firmy:
HOLIKA HOLIKA - popularna marka koreańska, mająca w swoim portfolio kosmetyki pielęgnacyjne i kolorowe. Ceny zaczynają się od parunastu złotych. Parę przykładów:
 - Aloe 99 soothing gel  - 3,72$ (promocja) i 5,32 $ w normalnej cenie tu. U nas cena zblizona.
 - Aqua petit jelly BB cream - na e-bay ceny od 42 zł, na Amazonie od 15$, na jolse.com koło 12 $, a u nas - powyżej 85 zeta!
  - Soda pore deep cleansing oil - Na e-bay od 45 zł, jolse.com koło 12 $, u nas od 75 zł.

IT'S SKIN - kolejna marka drogeryjna, mająca w swojej ofercie zarówno tańsze, jak i droższe serie:
 - power 10 (popularne sera) - e-bay: od 37 zł, jolse.com; od 11$, amazon podobnie. U nas od 69 zł w górę...

HOLIKA HOLIKA Face 2 change bb cushion: e-bay - od 60 zł, jolse - 16,98 $ ( koło 67 zł), u nas 144,99 zł.

LIOELE Beyond solution BB cream - e-bay, od 48 zł, u nas 79,99.


I mogłabym mnożyć tego typu przykłady, ale nie ma potrzeby. W każdym razie chodzi o to, by się nie ograniczać do rynku polskiego, ale szukać, szukać :) E-bay jest u mnie podstawą. Można się naciąć na podróbki, ale ja zamawiam już od wielu lat, mam paru sprawdzonych dostawców i jeszcze (odpukać) nie było problemów. Zasada? Zaznaczyć opcję "Darmowa dostawa" i sprawdzać, czy sklepy są z Korei Południowej. I oczywiście patrzeć czy nie ma dużego przeskoku cenowego między jednym sklepem, a paroma innymi, które mają według siebie podobne ceny. To samo z Amazonem. Można pokusić się o sklepy firmowe, albo dla bardziej dociekliwych cenowo - sprawdzić w koreańskiej wyszukiwarce naver, w zakładce "Shopping" ceny produktów i ich miejsce w tygodniowej sprzedaż.y centrów handlowych.

Inne w miarę tanie firmy: TONY MOLY, To Cool For School, PeriPera, SkinFood. 
Średniopółkowe: moja ulubiona INNISFREE, Nature Republic, Etude House, Lioele.
Droższe i już trącające luksusem, ale też mają znacznie lepsze opinie, składy i działanie: NEOGEN, SULWHASOO, SON&PARK, LANEIGE, BENTON, BANILLA CO, COSRX, PURE HEALS, KLAIRS, SU:M 37.
 Oczywiście to tylko przykłady, bo firm jest znacznie więcej. na logikę też w tanich firmach znajdziecie bardziej luksusowe serie, a w droższych trafia się coś fajnego i w miarę taniego jak np., w COSRX  - pianka Low PH Good Morning Cleanser, którą w polskim sklepie widziałam za 55 zeta (już po promocji), a normalnie kosztuje od 37 zł. Nawet w SokoGlam jest za ok 11 dolców...
 
I jeszcze jedno: jeśli nie jesteście pewne, czy będzie działać, a nie chcecie wywalać kupy kasy na coś, co być może wywalicie po dwóch użyciach, znacznie lepszym wyjciem jest kupienie sobie sampli, oczywiście na e-bay. Sporo firm puszcza sample kosmetyków pielęgnacyjnych, zarówno w formie saszetek o pojemności 5ml - i wtedy możecie kupić np serum Innisfree z zieloną herbatą nie za 50 zł, ale 10 saszetek za 18 zł. Znacznie tańsze i po 10 saszetkach będziecie wiedzieć, czy działa czy nie. Tak samo toniki, emulsje czy lotiony można kupić w 15 ml buteleczkach, albo w formie sampli (i wtedy za cztery zapłacicie - w zależności od firmy i produktu) od 20 zł, albo w formie zestawu - ja to nazywam travel kit - za ok 30 zł, gdzie macie parę produktów w małej formie za małą cenę. Przykładem jest moja HH z wyciągiem ze śluzu czarnego ślimaka (recenzja), która należy do kosmetyków droższych, bo sama emulsja kosztuje powyżej stówy. Ja cały ten zestaw miałam za połowę tej ceny i mi się nie sprawdził za bardzo, więc wiem już, że nie kupię.

Ale ciekawią mnie na przykład te serie z Innisfree, które zbierają bardzo dobre opinie w internetach. Gdybym chciała kupować pojedynczo - cóż za sam krem z orchideą zabuliłabym koło stówy. A cały ten zestaw kosztuje koło 180 zł i jest do nabycia tu ( seria z orchideą jest dość droga:)).

     Podsumowując, kosmetyki koreańskie wcale nie oznaczają luksusu, bo tak samo jak i marki naszych drogerii - mogą być tańsze i droższe. A jeżeli już coś sobie upatrzycie, poszperajcie po stronach i sklepach internetowych - niekoniecznie polskich, bo może się okazać, że na stronie oficjalnej producenta kupicie go za połowę tego, co oferuje Wam polski dostawca :) 
Oczywiście to tylko mój punkt widzenia. nie zamierzam bojkotować polskich sklepów, jak mają jakieś fajne promocje to czemu nie, sama się skuszę. Ale jak na razie jestem mocno zdegustowana cenami u nas i bardzo negatywnie nastawiona do polskiej dystrybucji. Od czasu do czasu sprawdzam, czy coś się zmieniło. Niestety....

PS: Pod tym linkiem znajdziecie adresy polskich i koreańskich sklepów, w których warto kupować i są sprawdzone. Warto sprawdzać ceny, bo często są spore promocje, zwłaszcza w zagranicznych sklepach :)