środa, 8 lutego 2017

[10 kroków koreańskiej pielęgnacji] - Krok trzeci - Dogłębne oczyszczanie i złuszczanie :)

      No dobra, mamy już buzię oczyszczoną. JEEEEJ!!!!! 
Pierwsze koty za płoty, jak to się mówi, a teraz czas na dogłębne oczyszczanie skóry i wydobywanie jej piękna na zewnątrz. Przed nami kolejny krok - złuszczanie, czyli eksfoliacja. W przeciwieństwie do dwóch pierwszych czynności, tego nie musimy wykonywać codziennie, jednakże w ciągu tygodnia taki zabieg jest wskazany co najmniej dwa razy. Dlaczego?
  W ciągu dnia na skórze obumierają miliony komórek, które częściowo odpadają (i wtedy mieszają się z kurzem, albo są pożywką dla roztoczy na pościeli :)), albo pozostają na skórze w formie martwej warstwy, co w efekcie da nam suchą i szarą cerę, zatkane pory, zaskórniki i wypryski. Nawarstwienie się martwego naskórka może też wywołać łuszczące się stany zapalne, czego akurat żadna z nas na twarzy, ani nigdzie indziej sobie nie życzy. 
  Zabiegi złuszczające pozbywając się martwych komórek, zmuszają jednocześnie naskórek do regeneracji, dzięki czemu skóra będzie gładka, wyrównana i rozjaśniona. Pozbywając się nadmiaru komórek sprawiamy jednocześnie, że skóra łatwiej przyjmuje balsamy i kremy, bo żadna martwa warstwa nie blokuje wchłaniania. Złuszczanie może też wspomóc stymulację produkcji kolagenu, poprawić krążenie i zmniejszyć występowanie drobnych zmarszczek. Przy skórze trądzikowej złuszczanie pozwala pozbyć się martwych komórek, które zatykają pory i są przyczyną wągrów i wyprysków. 

Rozróżniam dwa typy peelingów:
 - chemiczny
 - mechaniczny
(do tego kroku możemy też podciągnąć maseczki oczyszczające)

Peeling chemiczny jest przeprowadzany za pomocą kremów mających w swoim składzie kwasy lub enzymy. Składniki te rozpuszczają enzymy, które łączą z kolei martwe komórki, niejako "sklejając je" ze sobą. Niektóre z nich docierają bardzo głęboko do porów skóry, aby usunąć z nich sebum.  W peelingach chemicznych występują α-hydroksykwasy (AHA) i β-hydroksykwasy (BHA). Do tych pierwszych należy kwas mlekowy i glikolowy, a do tych drugich kwas salicylowy, świetny w walce z trądzikiem i skórą tłustą. 
Peelingi chemiczne enzymatyczne są nieco delikatniejsze, bo nie zawierają kwasów (które w większym stężeniu mogą podrażnić skórę - dlatego nie zostawiamy ich długo na skórze i ZAWSZE wcześniej tonizujemy twarz), tylko enzymy przeważnie z owoców, które trawią białka łączące martwe komórki, tym samym rozluźniając je i sprawiając, że można je łatwiej usunąć.
Peelingi enzymatyczne można stosować nawet codziennie.
Moje dwa ulubione cuda, oba od firmy TONY MOLY: 
- Tomatox White Magic Massage pack - uwielbiam. Delikatny zapach owoców, delikatne działanie, oczyszczona i rozjaśniona buzia...Boski!!! No i to cudne opakowanie pomidorka...Kosmetyk zawiera sporo roślinnych ekstraktów, ale najważniejszy jest pomidor i cytryna. Mało tego, na pierwszym miejscu nie jest zwykła woda (to z reguły podstawowy składnik kosmetyczny), ale sok z pomidorka!! Tu jest link do sklepu, z którego często korzystam. 
 - Appletox Smooth Massage Peeling Cream - brat poprzednika w opakowaniu zielonego jabłuszka. Zawiera ekstrakt z zielonych jabłek i sporo witamin. W przeciwieństwie do pomidorka nie ma działania wybielającego skórę, a tylko oczyszczające, ma też mniej roślinnych ekstraktów, ale i tak jest fajny :)
 - NEOGEN - Bio-Peel Gauze Peeling Wine - płatki kosmetyczne nasączone kwasem winowym (AHA). Wygodne, eleganckie i niebrudzące. 

Peeling mechaniczny- jest to typ pielęgnacji zalecany raczej do skóry normalnej i mieszanej, oczywiście wszystko z umiarem :). Przy suchej skórze lub świeżych wypryskach absolutnie nie zalecany.  W tego typu kosmetykach szukam przede wszystkim cukru, jojoby i owsa, ze względu na ich delikatne działanie. Unikam peelingów z granulkami zwłaszcza z pestek moreli czy orzechów, ponieważ granulki mogą mieć ostre krawędzie, które narażą moją twarz na podrażnienia i zranienia, a przecież to nie o to chodzi. 
Polecane:
Peelingi cukrowe z firmy:
SKINFOOD - obojętnie, czy jest to podstawowy Black Sugar Mask wash Off, czy widoczny na zdjęciu Strawberry albo Honey, wszystkie są świetne. 
Widziałam też podobne u Tony Moly czy Aritaum.
NEOGEN Canadian Clay Pore Cleanser - to właściwie coś pośredniego między peelingiem,  maską oczyszczającą a pianką, czyli można zamienić swoją zwykła piankę stosowaną w drugim kroku na tą, oczywiście około dwóch, trzech razy na tydzień, nie częściej z racji swoich właściwości eksfoliujących. Ta maska ma w sobie mikrogranulki, które podczas masażu twarzy dogłębnie ją oczyszczają, a sama maska zamienia się w piankę, którą zmywamy ciepłą wodą. Skład? Co najmniej jedna strona A4 samych roślinnych ekstraktów, oprócz tego glinka, woda i konserwanty. Fenomenalna rzecz. :)


No i na koniec wypada wspomnieć o osobnej grupie, czyli o maskach oczyszczających. 

To na przykład plastry do nosa firmy HOLIKA HOLIKA, czy pokrewne im  z firmy TONY MOLY.
Należy jednak pamiętać, że najlepsze oczyszczanie porów tego typu maskami uzyskamy, gdy wcześniej je nieco otworzymy gorącą parą (im skóra bardziej sucha, tym krócej robimy parówkę, a skóra wrażliwa i naczynkowa w ogóle nie powinna jej wykonywać).
Zasady: 
CERA NORMALNA – ok. 5 min., 1 raz w tygodniu, zioła: lawenda, lipa, melisa, rozmaryn, rumianek.
CERA SUCHA – ok. 3 min., 1-2 razy na dwa tygodnie, zioła: rumianek, lipa, melisa, koper włoski, dziurawiec.
CERA TŁUSTA I ZANIECZYSZCZONA – ok. 5-10 min., 1-2 razy w tygodniu, zioła: rozmaryn, lawenda, mięta, szałwia.
Dodatkowo rewelacyjnie do parówek do twarzy nadadzą się olejki eteryczne (zwłaszcza olejek z drzewa herbacianego) i kawałki owoców (a tu zwłaszcza kawałki cytryny i skórka pomarańczy) lub płatki kwiatów (na przykład płatki róży). Dokładniejsze info na tej stronie.
 I na tym kończymy kolejny krok. 

Pamiętacie o regularnym złuszczaniu skóry? :)