piątek, 23 grudnia 2016

Dbając o oczy.... [MIZON] - Collagen power firming eye cream - recenzja

   Delikatna skóra wokół oczu wymaga szczególnej dbałości. O tym wiedzą wszyscy, ponieważ na każdym kroku przypominają nam o tym firmy kosmetyczne, reklamy, blogi, filmiki urodowe.
  Ja w teorii też o tym wiedziałam, ale będąc nastolatką, czy mając te  - dzieścia lat, jakoś szczególnie się tym nie przejmowałam. Zresztą, moja pielęgnacja skóry twarzy w tym okresie wołała o pomstę do nieba. 
  Dopiero kiedy przekroczyłam trzydziestkę, nagle zauważyłam, że coś jest nie tak. To pewnie nadchodziło stopniowo, ale mnie uderzyło obuchem. Robiąc demakijaż, zauważyłam sieć delikatnych zmarszczek, skóra wokół oczu już nie była taka napięta i wydawała się jakby...sucha? Zdecydowanie nie tak. No to zainwestowałam w kremy. Na naszym rynku jakoś nieszczególnie widziałam coś dla siebie. Tanie kremy nie działały i najczęściej zostawiały jakąś lepką powłokę, drogie...no cóż, były drogie. Do tego też nie działały. (najbardziej zawiódł mnie jeden z Yves Rocher, za który zapłaciłam sporo, aż w końcu go wywaliłam, bo zamiast kremu zrobiła się wazelinopodobna substancja).
  Szukając czegoś na rynku koreańskim, na początek postanowiłam wypróbować krem z MIZON
 Kosmetyk dotarł do mnie w gustownym fioletowym pudełeczku, jego nazwa jest wyraźnie widoczna w języku angielskim, opis też, a informuje nas on, że ten krem ma wysoko skoncentrowany kolagen, by zminimalizować zmarszczki wokół oczu, oraz pozostawić skórę elastyczną. I oczywiście instrukcja użycia. Na stronie producenckiej znajdujemy nieco dokładniejsze informacje, ze krem zawiera aż 42% kolagenu morskiego, który efektywnie wygładza nawet głębokie zmarszczki i ujędrnia skórę. Organiczny olejek arganowy, adenozyna i kwas hialuronowy wiążą wilgoć w skórze, działają odżywczo i antyoksydacyjnie.
 Na tylnej stronie jest skład, niestety dla większości ludzi nieczytelny, bo po koreańsku :)

Skład: AQUA,BUTYLENE GLYCOL, GLYCERIN, CYCLOMETHICONE,DIMETHICONE,CYCLOPENTASILOXANE,POLYSILICONE-11, ISODODECANE, DIMETHICONE CROSSPOLYMER, CETYL ETHYLHEXANOATE, CETYL PEG/PPG-10/1 DIMETHICONE, COLLAGEN, SODIUM HYALURONATE, CAPRYLYL GLYCOL, ETHYLHEXYL GLYCERIN, TROPOLONE, THE OBROVIA CACAO (COCOA) EXTRACT, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL, MANGIFERA INDICA (MAGNO) SEED BUTTER, ADENOSINE, BETA GLUCANE, RUBUS IDAEUS (RASPBERRY) FRUIT EXTRACT, COPPER TRIPEPTIDE-1, IRIS FLORENTINA ROOT EXTRACT, HONEY EXTRACT, SODIUM PCA, BETAINE, SORBITOL, GLYCINE, ALANINE, PROLINE, SERINE, THREONINE, ARGININE, LYSINE, GLUTAMIC ACID, BUTYROSPERMUM PARKII (SHEA BUTTER), OLEA EUROPAEA (OLIVE) FRUIT OIL, HELIANTHUS ANNUUS (SUNFLOWER) SEED OIL, LIMNANTHES ALBA (MEADOWFOAM) SEED OIL, DISODIUM EDTA


Mamy więc kolagen, mamy ekstrakt z drzewa kakaowego, olejek arganowy, masło shea, oliwę z oliwek, olej słonecznikowy....Generalnie jak na krem do oczu, dość sporo roślinnych akcentów. 
Ja sama zakupiłam tubkę 10 ml na próbę ( i przy codziennym użyciu mam go od pięciu miesięcy, a końca nie widać) za 26 zł, ale można też kupić słoiczek 20 ml. 
Wrażenia? Krem ma bardziej żelową konsystencję, nie jest to typowa, kremowa formuła. Ma półprzezroczysty,  biały kolor, bardzo delikatny zapach i jest przyjemny w stosowaniu. Wchłania się dość szybko i nie mam problemu z nakładaniem na niego makijażu. 
Tubka jest bardzo higieniczna i poręczna. 
Po paru miesiącach użycia mogę stwierdzić, że na pewno nawilża skórę wokół oczu i zaraz po aplikacji optycznie spłyca zmarszczki, odbijając światło. 
Mogę również stwierdzić, że ograniczył powstawanie nowych, ale na pewno nie nadaje się do niwelowania głębokich zmarszczek. Nie redukuje też cieni pod oczami, no ale nie takie jego przeznaczenie.
 Podsumowując - krem poleciłabym dla osób krótko przed trzydziestką, które jeszcze nie muszą się borykać z głębokimi zmarszczkami, ale już widzą zmiany wokół swoich oczu. 

Jestem z niego zadowolona, ma  w sobie coś takiego, że mimo iż wiem, że nie działa do końca tak, jakbym chciała, to jednak nie potrafię się z nim rozstać i wyrzucić połowy opakowania, bo jest po prostu bardzo przyjemny. 
Polecam jednak na początek kupić sobie mniejsze opakowanie lub próbki, w zupełności nam wystarczą na długie miesiące, bo naprawdę wcale nie potrzeba wiele produktu, by go zaaplikować.
To moja pierwsza przygoda z koreańskimi kremami pod oczy, ale na pewno nie ostatnia. A Wy?
Mieliście? Macie? Zamierzacie kupić? Podzielcie się opinią :)