wtorek, 4 października 2016

Wrześniowy ShinyBox - recenzje po dłuższym testowaniu

Po ostatniej recenzji kosmetyków w Shiny dostałam ochrzan, że nie dałam im czasu, by się wykazały. Wobec tego, pełna pokory, tym razem postanowiłam dać im nieco więcej czasu.
 Minęły ponad dwa tygodnie, jak goszczą one w mojej łazience. Używałam sumiennie, żeby móc spokojnie o nich napisać, czas na recenzje (świadomie opuszczam batonik, nasiona chia i zestaw treningowy, skupiam się na kosmetykach).


Zaczynamy od akcesoriów, czyli gąbki peelingującej. 
Chyba w życiu nie miałam fajniejszej gąbeczki!! Akurat ja jej używam przy wieczornym oczyszczaniu cery z demakijażu, nie do ciała, jak ma przeznaczone, ale w tej roli sprawdza się znakomicie. Dzięki temu mogę spokojnie pominąć mój peeling enzymatyczny, jeśli nie mam za bardzo na niego czasu, albo nastroju, a ta gąbeczka tak dogłębnie oczyszcza, że nie ma większej różnicy. Jeśli ją gdzieś widzicie - kupujcie i nie wahajcie się :)

Serum Flavo-C od AURIGI i krem hipoalergiczny od CARMINE ROSE.
Ciężko mi cokolwiek pisać na temat tych mini-produktów, bo tak naprawdę żadnej różnicy przy ich używaniu nie zauważyłam. Może za krótko, lub za mało? Serum nic mi z twarzą nie zrobiło, mimo, że w teorii jest rozświetlające. Z kolei krem jest gęsty, lekko wybiela skórę (chociaż to jest u mnie plusem), ale pod makijażem mi się zrolował. Miał redukować zaczerwienienia i wyrównywać koloryt skóry. Trochę coś tam robi faktycznie, ale wygląda to bardziej jak biały, mineralny krem przeciwsłoneczny. No i ten zapach róży....Z reguły lubię, ale ten jest wybitnie "babciny".


Do tego kosmetyku mam mocno mieszane uczucia. Mowa o szamponie Essence ultime caviar od firmy SCHWARZKOPF. Co obiecuje producent? "Szampon odbudowuje komórki włosa i przywraca 5 zalet młodych włosów: siłę, elastyczność, sprężystość, giętkość i zdrowy połysk. Gwarantuje efekt zregenerowanych i odbudowanych włosów". Szampon zawiera w sobie m.in. ekstrakt z kawioru, keratynę czy olej migdałowy.
Dawno już nie używam tego typu szamponów, ale ten postanowiłam przetestować. Opakowanie bardzo ładnie się prezentuje, szampon ma przepiękny zapach....i tyle. W jednym producent miał rację, szampon przywrócił coś z młodych włosów, ale nie była to zaleta. Mianowicie dostałam potwornego łupieżu, którego pozbyłam się naście lat temu! 
Szampon myje, ale nie bardzo radzi sobie ze zmywaniem olejków, których używam do włosów. Nie zauważyłam wzmocnienia, wręcz przeciwnie, mam wrażenie, że zostaje mi więcej włosów na teezerze, niż do tej pory miało to miejsce. Podsumowując: nie dla mnie.

                                                                                                                                             Żel pod prysznic Fresh juice Lemongrass &Vanilla od ELFA PHARM.
Żel pod prysznic przyszedł w ogromnej butli, bo ma pojemność 500 ml i jest tani, bo kosztuje 9 zł.
Nota producencka; "wspaniale oczyszcza i nawilża skórę. Jedna z piękniejszych, romantycznych kompozycji - ekstrakt z wanilii i trawy cytrynowej - daje jej delikatność i atrakcyjność. Kompleks witaminowy chroni młodość i świeżość."
Powiem tak: nie wiem, kto wymyślał opis, ale zapach romantyczny nijak dla mnie nie jest. Za to jest cudownie lekki, rześki i świeży, w sam raz na dobre, energiczne rozpoczęcie dnia, albo zmycie z siebie zmęczenia po treningu. Jest mocno cytrynowy, wanilia jest swoim echem. Pomijając to, żel świetne myje, nie pozostawia u mnie napiętej i suchej skóry, bardzo się polubiliśmy. Tworzymy swoisty trójkąt, bo okazuje się, że nie tylko ja, ale i mój mężczyzna bardzo się  polubił z tym kosmetykiem :).

Olejek do mycia ciała z marokańskim olejkiem arganowym DOVE.
Olejek do mycia ciała jest nowością firmy. Opis kosmetyku: wyjątkowo bogata formuła kosmetyku z marokańskim olejkiem arganowym pielęgnuje skórę podczas kąpieli. Pod wpływem wody zmienia się w emulsję, która łagodnie usuwa wszelkie zanieczyszczenia i przyjemnie odpręża skórę, pozostawia ją dobrze nawilżoną, miękką i miłą w dotyku. Kosmetyk zawiera ponad 55% pielęgnujących olejków, wskazanych szczególnie do pielęgnacji suchej skóry.
 No cóż, w tych 55% zawiera się przede wszystkim olej słonecznikowy, będący podstawą kosmetyku, na dalszych miejscach jest arganowy, z nasion winogron oraz uwodnione glicerydy oleju palmowego.
Olej rzeczywiście dobrze myje i zamienia się w emulsję. Ale spodziewałam się po nim znacznie więcej. Po pierwsze - olej słonecznikowy jako podstawa. Wydaje mi się, że jest on dość ciężki, by stosować go jako podstawę olejowego kosmetyku i dokładnie takie odczucie mam, wylewając kosmetyk na rękę. Zupełnie, jakbym lała sobie zwykły olej słonecznikowy, służący do smażenia potraw. Mając porównanie z koreańskimi olejkami myjącymi, stwierdzam, że ten jest dla mnie za gęsty i za ciężki. Po drugie - zapach, którego nie ma. Jestem mocno wyczulona na zapachy, zwłaszcza w kosmetykach myjących i pielęgnacyjnych. Lubię, kiedy coś oprócz dbania o skórę pozostawia na niej ładny aromat. Tutaj nie ma nic. A właściwie jest to dość ostry zapach naturalnego oleju arganowego, nie ten pięknie perfumowany, znany z kosmetyków.
Podsumowując: Dobrze myje, zostawia ochronny film na skórze i dla osób z bardzo suchą skórą może stanowić wybawienie. Dla mnie ciut za ciężki i ze zbyt ostrym zapachem.

STENDERS Coffee Cream Lip Balm. 
Pomadka ochronna, wzbogacona masłem Shea i ekstraktem z żurawiny o zapachu kawy ze śmietanką. Och, mamuniu, cudowna rzecz!!
Moje usta bardzo często i szybko się przesuszają, przy jesieni jest to szczególnie uciążliwe. Ta pomadka je długotrwale nawilża i pozostawia mięciutkie, a przepiękny zapach jest dla każdego kawosza niesamowitym doznaniem :)


Na tym koniec pielęgnacji, pozostała kolorówka.

CONSTANCE CARROLL Kohl eyeliner.
Bardzo sympatyczna, miękka, czarna kredka do oczu, świetnie sprawująca się w codziennym makijażu. Całkiem trwała i warto ją mieć w swojej kosmetyczce.






Nie należę do osób gustujących w lakierach do paznokci i nie przepadam za ich malowaniem. Ale lakier CATRICE Ultimate Nail o pięknym czerwonym kolorze był miłą niespodzianką.
Lakier ma dość szeroki pędzelek, jak dla mnie całkiem wygodny przy malowaniu. Świetnie kryje - już jedna warstwa w zupełności wystarczy, by piękny, czerwony kolor zagościł na pazurkach. Trzyma się nieźle,  błyszczy, raczej nie odpryskuje - przynajmniej u mnie wytrzymał tak przez pięć dni. Co jedynie ściera się przy czubkach paznokci.
Według producenta jest wolny od formaldehydów, toluenu i ftalanów, co dla alergików jest ważną informacją :)




Tak przedstawiają się kosmetyki  wrześniowego pudełka. Czy coś z nich mieliście?A może zamierzacie kupić? Podzielcie się w komentarzach :)