niedziela, 30 października 2016

[TOŁPA] - kosmetyki znalezione w Biedronce

    Jakiś czas temu będąc na zakupach spożywczych w Biedronce zawędrowałam do działu kosmetycznego. Zmusiła mnie do tego konieczność - mleczko do demakijażu oczu się skończyło, a była już tak późna pora że pobliski Rossmann też był zamknięty. Do tej pory całkiem nieźle służyło mi różowe mleczko z Garniera, a pamiętałam, że w Biedrze takowe były, to stwierdziłam, że kupię znowu. A potem trafiłam na Tołpę. Tołpę o której słyszałam nie raz i nie dwa, a która swoje triumfy świętowała ładnych parę lat temu, a potem jakby w natłoku kosmetycznych nowości została nieco zapomniana.
Nigdy nie miałam okazji jej wypróbować, więc tym razem, skoro i tak muszę coś kupić....Czemu nie?
Padło na mleczko do demakijażu z serii Green i żel - piankę do mycia twarzy z serii Simply.

niedziela, 16 października 2016

Małe co nieco o jesiennej ochronie ust.

       Uwielbiam jesień. Naprawdę uwielbiam i to niezależnie od tego czy jest słonecznie i kolorowo, czy wieje i pada, bo każda pogoda coś ze sobą przynosi. Albo mnóstwo energii i chęci wybiegania w przebarwiającym się lesie, albo koc, herbatę i książkę w zimne, deszczowe dni. Ale bez względu na słońce czy deszcz, przynosi coś jeszcze. 
Rok w rok mam ten sam problem ze spierzchniętymi i szybko przesuszającymi się ustami, ot taki typ urody. Dodatkowo ostatnio dość często używam pomadek matowych, a to dodatkowo wpływa na przesuszanie Dlatego praktycznie w każdej kurtce czy torbie mam ze sobą pomadkę ochronną, a teraz nieco Wam j przybliżę.
  W koszyczku widać mój zbiór i właśnie zdałam sobie sprawę, że gdzieś mi wsiąkła moja pomadka z Sylveco - no trudno, o niej będzie więc innym razem.
Od razu zaznaczam, wszystkie balsamy ochronne które mam, bardzo lubię i nie ma lepszej i gorszej. Wszystkie są warte uwagi :)

niedziela, 9 października 2016

[INNISFREE; HOLIKA HOLIKA] Apple juicy cleansing oil, Aloe facial cleansing foam - recenzja

    Koreańska pielęgnacja twarzy jest już od dłuższego czasu moim porannym i wieczornym rytuałem. I tak, jak rano najczęściej robię to w miarę szybko, ograniczając się do niezbędnego minimum, tak wieczór, to czas dla mnie i mojej skóry. Dopieszczam wtedy twarz maseczkami, bogatym serum, emulsją, peelingiem....
 Ale nic by mi to nie dało, gdyby nie dokładne oczyszczenie twarzy z codziennego makijażu, czy zwykłych zanieczyszczeń, gromadzących się na skórze w ciągu całego dnia (a także i nocy). 
Uwielbiam kosmetyki koreańskie, co mówię zawsze i przy każdej nadarzającej się okazji, tak samo jak i przy takich okazjach się w nie zaopatruję. 

wtorek, 4 października 2016

Wrześniowy ShinyBox - recenzje po dłuższym testowaniu

Po ostatniej recenzji kosmetyków w Shiny dostałam ochrzan, że nie dałam im czasu, by się wykazały. Wobec tego, pełna pokory, tym razem postanowiłam dać im nieco więcej czasu.
 Minęły ponad dwa tygodnie, jak goszczą one w mojej łazience. Używałam sumiennie, żeby móc spokojnie o nich napisać, czas na recenzje (świadomie opuszczam batonik, nasiona chia i zestaw treningowy, skupiam się na kosmetykach).

niedziela, 2 października 2016

-49% na usta - wrześniowa promocja w sklepach Rossman.

Witajcie.
Co prawda edycja wyprzedażowa dopiero się zaczęła (i, ku mojej radości wreszcie od początku miesiąca,  lepiej mi planować zakupy :)), ale ja już upolowałam swoje smaczki.
Tym razem Rossman zaczął od kosmetyków do ust i paznokci, łamiąc tym samym nieco swoją tradycję wyprzedaży -49%.
 Tutaj muszę troszeczkę się przyczepić, albowiem wydawało mi się, że tego typu wyprzedaż niejako zmusza sklep do wcześniejszego zatowarowania, wszak chodzi o to, by pozbyć się zalegających towarów z magazynów. Tymczasem pierwszego dnia radośnie pobiegłam do pierwszego sklepu, drugiego dnia  poprawiłam w innym punkcie i przekonałam się, że nie ma tak dobrze. Część szafy z Rouge Edition Velvet zarówno w jednym jak i w drugim punkcie była solidnie przetrzebiona, tak samo pomadki Million Dollars od Wibo, na które nastawiam się od jakiegoś czasu. Niemożliwe, żeby stało się to w parę godzin po otwarciu. I tak jak z Wibo tego bólu nie ma, bo cenowo jest przystępne na co dzień, tak z Bourjois jest trochę gorzej, bo dla tych pomadek własnie czekałam na promocję.
 Ale mimo wszystko sporo zostało (:)), więc tym razem przedstawię to, co już upolowałam (ostrzegam, że nie będzie żadnych lakierów, moje paznokcie jeszcze muszą mocno się podleczyć).