sobota, 11 listopada 2017

[The History of Whoo] seria GongJinHyang - recenzja

Let me tell You the story about....
GongJinHyang.


Do tej recenzji przymierzałam się już dłuższy czas, bo nauczona wieloma doświadczeniami i kosmetykami, chciałam dokładnie przetestować te kosmetyki zanim coś o nich napiszę.
Zacznijmy od początku.
  The History of Whoo jest firmą koreańską, produkującą kosmetyki z tzw. "wyższej półki". Jej założeniem jest wytworzenie kosmetyków czerpiąc z tradycyjnych receptur znanych na królewskim dworze władczyniom Korei, by w nowoczesny sposób móc pomóc kobietom w ich codziennych potrzebach dbania o skórę.
  Jeżeli choć raz zobaczył ktoś z Was kosmetyk z tej firmy, nie pomyli go już nigdy z niczym innym, bo prócz tego, że jest napakowany dobroczynnymi składnikami, jest on również opakowany w tak piękne i luksusowe opakowania, że zawsze ucieszy oko. 

czwartek, 2 listopada 2017

Jolse [TROIAREUKE] Acsen A+ cushion - recenzja.

Nie lubię cushionów. Piszę to na wstępie, żebyście wiedzieli jakie mam do nich nastawienie. 
Miałam kilka i żaden nie powalił mnie na tyle na kolana, by zrezygnować dla nich z moich tradycyjnych kremów BB.
Dlatego trochę z przekory, a trochę z nieustającego poszukiwania doskonałego kosmetyku postanowiłam przetestować cushion firmy TROIAREUKE - słynny Acsen A+.

piątek, 27 października 2017

Tajne składniki pielęgnacji - retinoidy.

Po początkowym wpisie o składnikach kosmetyków pielęgnacyjnych na temat witaminy C (który znajdziecie pod tym linkiem), dziś zajmę się kolejnym cudem kosmetycznym - cudem, jakim są retinoidy.
Od jakiegoś czasu słyszę i czytam o tym jak bardzo są pomocne w uzyskaniu pięknej skóry, ale jak to z nimi jest rzeczywiście?

poniedziałek, 23 października 2017

[Nature republic] Snail solution skin booster - recenzja

Lubię zielone rzeczy. Lubię zielone opakowania. Lubię wszystko, co kojarzy się z naturą. Nic więc dziwnego, że firma Nature Republic wylądowała w końcu na mojej liście życzeń, a po zobaczeniu tych pięknych zielonych opakowań linii Snail Solution postanowiłam nabyć sobie jeden z kosmetyków.
Padło na Snail solution Skin Booster - i tu przypomnimy sobie, co to jest booster.
Otóż Skin Booster to poniekąd dodatkowy kosmetyk poza podstawą "10 kroków". Jest z reguły nieco gęstszy niż toner (ale jak zawsze - regułę potwierdzają wyjątki), ma w sobie nieco więcej składowych i jest gęstszy. Ma za zadanie nieco "ztunningować" nałożone po nim kosmetyki sprawiając, że mają lepsze działanie.
Oczywiście gęstość tonerów i boosterów to rzecz umowna, zależnie od firmy mamy boostery wyglądające jak woda, a tonery są na wpół żelowate i odwrotnie, pozostaje nam wczytywać się w nazwy i obietnice producenckie. 

wtorek, 17 października 2017

Przemyślenia po latach stosowania koreańskiej pielęgnacji.

     Azjatyckie kosmetyki zajmują u mnie dość sporo miejsca. Od dłuższego czasu wybieram, przebieram, szukam i testuję, mając nadzieję, że choć trochę poprawię stan swojej skóry.
Nie jest to dla was nic nowego, prawda? Każde z nas chciałoby mieć skórę jak po Photoshopie – gładką, promienistą, bez przebarwień, skaz, blizn i trądziku. Niestety, bardzo rzadko się to zdarza, a takie osoby mogą czuć się wybrańcami losu. Najczęściej każda z nas ma jakieś „ale” do stanu swojej skóry.
     Po pierwszym zachłyśnięciu się kolorami i zapachami, przyszedł czas na spojrzenie wstecz i podsumowanie swojej wiedzy odnośnie pielęgnacji.

wtorek, 3 października 2017

[JOLSE] - HOPE GIRL Honey Bee Venom Multi Solution Cream

    Sklepu [JOLSE] chyba nikomu przedstawiać nie trzeba, zwłaszcza, jeśli już nieco dłużej interesujecie się tematem kosmetyków koreańskich. Natomiast jeśli dopiero zaczynacie z nimi przygodę i jeszcze nie do końca wiecie gdzie i jak zamawiać, polecam ten sklep z czystym sumieniem. To sklep online, a znajdziecie go pod adresem jolse.com (a w nim cale mnóstwo cudów z kosmetycznego rynku Korei Płd).
 Jest to mój ulubiony sklep od bardzo długiego czasu (między innymi dlatego, że dostawy są szybkie, bezpłatne, do tego zawsze pakowane jest mnóstwo próbek, dzięki którym można poznać nowe kosmetyki, niekoniecznie kupując ich pełnowymiarowe wersje). Znaleźć w nim można dużo brandów kosmetycznych (liczę na to, że jeszcze kiedyś pojawi się Whamisa), dużo promocji i nigdy nie miałam do niego zastrzeżeń.

Jakiś czas temu sklep zorganizował rozdanie dla testerek i udało mi się dostać krem z firmy Hope girl o nazwie Honey Bee Venom Multi Solution Cream (spotkałam się też z nazwą True Island zamiast Hope Girl).

sobota, 30 września 2017

FIGHT!!!! Eyelinery europejskie vs. azjatyckie!

 Uwielbiam eyelinery. 
Uwielbiam to, jak potrafią podkreślić oko, pogłębić, wykończyć makijaż. Wypróbowałam ich dość sporo, bo od momentu, kiedy wróciły do łask makijażystów były dla mnie super objawieniem. 
W latach dziewięćdziesiątych, w czasach mojego dojrzewania do makijażowych kombinacji eyelinery były praktycznie niespotykane. Raczej nie stosowało się ich w makijażu, bardziej stawiano na podkreślenie oczu czarną kredką. Dla mnie to było nieco bolesne, bo zawsze bardzo podobały mi się nieco przesadne makijaże oczu z lat sześćdziesiątych, a makijaż w stylu pin-up to było mistrzostwo świata. Dlatego, kiedy zaczęto stawiać w trendach na eyelinery i sztuczne rzęsy - byłam wniebowzięta.