niedziela, 23 lipca 2017

[NATURE REPUBLIC] Arganowa seria kosmetyków do pielęgnacji włosów.

      Marka Nature Republic jest jedną z popularniejszych marek kosmetycznych w Korei Południowej. Firma stawia na kosmetyki bliskie naturze, a opakowania kosmetyczne bardzo często są odnawialne i ekologiczne. Składniki, wykorzystywane do kosmetyków, pochodzą ze wszystkich zakątków świata o czym świadczy chociażby dzisiejsza opisywana seria kosmetyków do włosów z olejkiem arganowym. Olejek ten raczej nie jest kojarzony z Koreą, ale za to świetnie się kojarzy, jeśli chodzi o pielęgnację.

Bohaterów dzisiejszego wpisu jest czterech: 
1. Argan essential deep care Shampoo
2. Argan essential deep care Conditioner
3. Argan essential deep care Hair Pack
4. Argan essential deep care Hair Essence

W zasadzie zastanawiając się nad kupnem czegokolwiek z tej serii wahałam się między jednym a dwoma kosmetykami, ale w końcu uznałam, że moje włosy ostatnio wołają głośnym "HELP!!!!" i jakoś tak oprócz szamponu nagle do koszyka wpadła mi odżywka, a po niej maska...No cóż, szkoda nie brać esencji w takim przypadku. No to też wrzuciłam do zakupów :)

Zacznijmy od szamponu. Od tego typu kosmetyku nie wymagam nie wiadomo jakiego działania odżywczego, ma po prostu świetnie oczyszczać skórę głowy i włosy.
 Szampon  jest zapakowany w przezroczystą butelkę, co osobiście uwielbiam, nie cierpię stawać przed faktem dokonanym wykończonego kosmetyku w nieprzezroczystych opakowaniach. Butelka jest mała, więc zaskoczeniem była dla mnie objętość 300 ml, wydaje się znacznie mniej. Bardzo wygodna pompka pozwala na  dobre dozowanie produktu. Szampon jest dość gęsty, przezroczysty i ma delikatny zapach, przypominający mi szampony z Pantene ProV. 

Skład: 
WATER, COCAMIDOPROPYL BETAINE, SODIUM COCOYL ALANINATE, SODIUM LAUROYL METHYLAMINOPROPIONATE, PROPYLENE GLYCOL, COCAMIDE METHYL MEA, PEG-7 GLYCERYL COCOATE, PEG - 150 DISTEARATE, POLYQUATERNIUM-10, PERFUM, PPG-3 MYRISTYL ETHER, PENTASODIUM PENTANATE, SODIUM BENZOATE, CAPRYLYL GLYCOL, PCA, BETAINE, SODIUM LACTATE, SODIUM CHLORIDE, CREATINE, ARGININE, LAVANDULA ANGUSTIFOLIA EXTRACT, MONARDA DIDYMA LEAF EXTRACT, PHENOXYETHANOL, OENOTHERA BIENNIS OIL, ROSA RUBIGINOSA SEED OIL, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL.

Szampon bardzo dobrze sobie radzi z oczyszczaniem włosów z kosmetyków stylizujących, zmywa też hinduskie olejki, co nie we wszystkich szamponach jest takie oczywiste :). Wygładza włosy, ale nie na tyle, by używać tylko jego. 

Odżywka. Tu już mam nieco większe wymogi, ponieważ mam długie włosy, które mają dość spore tendencje do plątania się, poza tym są średnioporowate i lubią się przesuszać. 
Odżywka z serii arganowej jest w takiej samej butelce jak szampon. Ma dość gęstą konsystencję, która świetnie rozprowadza się na włosach. Zapach taki sam jak szampon, pozostaje z nami dość długo po wyschnięciu włosów. 

Skład:
WATER, PROPYLENE GLYCOL, DIMETHICONE, GLYCERIN, BEHENTRIMONIUM CHLORIDE, CETEARYL ALCOHOL, BEHETRIMONIUM METHOSULFATE, BIS(C13-15 ALKOXY) PG-AMODIMETHICONE, CETYL ALCOHOL, PERFUM, PHENOXYETHANOL, BETAINE, PCA, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL, ARGININE, LACTIC ACID, CREATINE, LAVANDULA ANGUSTIFOLIA EXTRACT, MONARDA DITYMA LEAF EXTRACT,  MENTHA PIPERITA LEAF EXTRACT, FREESIA REFRACTA EXTRACT, CHAMOMILLA RECUTITA FOWER EXTRACT, ROSMARINUS OFFICINALIS LEAF EXTRACT, ROSA CANINA FRUIT OIL, OENOTHERA BIENNIS OIL.

Po nałożeniu odżywki włosy się wygładzają, są bardziej miękkie i nawilżone. Zapewne spora zasługa  w tym jest wygładzającego dimetikonu i gliceryny, która na włosach robi warstwę okluzyjną zapobiegającą utracie wilgoci. Ale nie możemy zapominać o ekstraktach  i olejach roślinnych.

Maska. Przełamuje opakowania butelkowe, ponieważ zapakowana jest w stożkowy słoiczek. Oczywiście znów zaskoczyła mnie wielkość opakowania, bo wydawało mi się wybitnie małe, ale okazuje się, ze ono ma pojemność 200 ml (!). Mistrzostwo minimalizmu. Maska jest znacznie gęstsza od odżywki i ma dość ciekawą konsystencję. W dotyku przypomina mi trochę silikon, a trochę idealnie wymieszane masło, bez żadnych grudek, pęcherzyków...No nic. Taka idealna konsystencja masełkowo-silikonowa, bardzo przyjemna w dotyku. Zapachem nie różni się od reszty serii, za to kolor ma beżowo-szary.

Skład
WATER, DIMETHICONE, CETEARYL ALCOHOL, CYCLOPENTASILOXANE, BEHENTRIMONIUM CHLORIDE, PROPYLENE GLYCOL, PANAX GINSENG ROOT EXTRACT, THUJA OCCIDENTALIS LEAF EXTRACT, MORUS ALBA ROOT EXTRACT, CHRYSANTHEMUM SINENSE FLOWER EXTRACT, LYCIUM CHINENSE FRUIT EXRACT, ACORUS CALAMUS ROOT EXTRACT, XANTHIUM STRUMARIUM FRUIT EXTRACT, GLYCYRRHIZA GLABRA ROOT EXTRACT, MENTHA ARVENSIS LEAF EXTRACT, BUTYLENE GLYCOL, DISTEARYLDIMONIUM CHLORIDE, STEARAMIDOPROPYL DIMETHYLAMINE, DIMETICONOL, HYDROXYETHYLCELLULOSE, PERFUM, CITRIC ACID, PHENOXYETHANOL, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL, ROSA CANINA FRUIT OIL, OENOTHERA BIENNIS OIL.

Początkowo nie byłam do niej przekonana. Mało tego, wydawało mi się, że odżywka ma znacznie lepsze działanie. A wszystko przez to, że nie doczytałam instrukcji obsługi....Trzymałam maskę na włosach, tak jak zwykle trzyma się maski, do około trzech minut. Dopiero za trzecim razem przetrzymałam ją tak, jak zaleca producent, 5-10 minut i najlepiej pod ręcznikiem. Wiem, że z reguły tak maski lepiej działają, ale ta zadziałała jak petarda. Świetnie nawilżone, wygładzone włosy z długo utrzymującym się efektem. zdecydowanie warta swojej ceny.

Esencja/olejek: 
Najmniejszy z serii kosmetyk, ale też jego przeznaczeniem jest bardzo mała ilość na końcówki, lub delikatne przygładzenie czupryny. Przezroczysty w buteleczce z pompką o pojemności 60 ml, konsystencja....w sumie ni to olej, ni jedwab do włosów.

Skład: 
CYCLOPENTASILOXANE, DIMETHICONE, PEG-10, C-12-15 ALKYL BENZOATE, TRISILOXANE, ARGANIA SPINOSA KERNEL OIL, TOCOPHERYL ACECTATE, SILK POWDER, CAMELLIA JAPONICA SEED OIL, ROSA RUBIGINOSA SEED OIL, OENOTHERA BIENNIS OIL, PARFUM.

Stosowana na końcówki domyka je i chroni, zauważyłam znacznie mniej rozdwojonych włosów od momentu jak zaczęłam używać. Często też wmasowuję odrobinę w wilgotną czuprynę. Dzięki temu włosy nie są obciążone i mają piękny, lustrzany błysk. 

Tu jeszcze przedstawiam dokładny wygląd kosmetyków:
Od lewej szampon, odżywka, maska i esencja, która zdążyła spłynąć :)

Tak przedstawia się cała seria Argan Essential Deep Care. Absolutnie nie żałuję zakupu, kosmetyki są dość wydajne (a przypominam, że mam jednak długie i dość grube włosy), ładnie zapakowane, mają świetny zapach, który pozostaje na włosach, no i - co najważniejsze - działają :).
 Dostępne oczywiście w moim ulubionym sklepie - jolse.com.

sobota, 15 lipca 2017

[10 kroków koreańskiej pielęgnacji] - krok szósty - SERUM/AMPUŁKI


       Czas na kolejny krok, tym razem bardzo spersonalizowany (zupełnie, jakby cały rytuał nie był spersonalizowany, prawda?;))
       Mowa o serum, czyli najbardziej skoncentrowanym kosmetyku w naszym rytuale. 
Sera nie są nowością, u nas znane są już od długiego czasu. Dlaczego więc powinnyśmy je włączyć w nasz rytuał? Ponieważ najczęściej są to bogate w składniki aktywne kosmetyki, po których nasza skóra dostaje wręcz "powera" i to takiego, że klękajcie narody!!!
Serum najczęściej nakierowane jest na naprawę jednego bądź dwóch problemów skórnych z którymi się borykamy. Świetnie współpracuje z kosmetykami nawilżającymi: tak jak serum jest skoncentrowane na problemach skórnych, ale wewnątrz (składniki aktywne przenikają głęboko wgłąb skóry), tak nawilżacz działa powierzchniowo, stanowiąc barierę nie dopuszczającą do ulotnienia się składników serum. 

Co powinno zawierać takie naprawdę dobre serum? 
1. Antyoksydanty - przeciwutleniacze: retinol, witaminę C, witaminę E, ekstrakty roślinne bogate w polifenole i flawonoidy m.in. z herbaty zielonej, czarnej, soi, pestek winogron.
2. Składniki fermentacyjne (o tym więcej w najbliższej przyszłości). Dzięki fermentacji otrzymujemy mikromolekuły mające działanie przeciwzapalne i zwiększające nieco kwasowość.
3. Niacynamid (wit. B3)  - stymuluje syntezę kolagenu, ulepsza barierę lipidową skóry, zwiększa nawilżenie skóry, wyrównuje przebarwienia słoneczne, działa przeciwzapalnie i przeciwtrądzikowo.

Oczywiście możemy używać serum zarówno rano, jak i wieczorem. Osobiście rano z reguły mam mało czasu, i serum zostaje zamienione na esencję, ale wieczorem staram się absolutnie nie pominąć tego kroku.
 
Co polecam?
1. SKIN CEUTICALS Phloretin CF lub bliźniaczy COSMETIC SKIN SOLUTIONS Phloretin serum with Ferulic Acid. Dwa sera, dwie firmy, dwie ceny (pierwsza ponad 550 zł druga niecałe 300), a składy bardzo podobne. Sera przeznaczone raczej do skóry tłustej, podatnej na trądzik. 
2. MISSHA Time Revolution Night Repair Science Activator Ampoule.  - podstawowym składnikiem są bakterie z kwasu mlekowego, które regenerują skórę. Serum przeznaczone jest bardziej do skóry dojrzałej. Cena: 169,00 w polskim sklepie MISSHY, 49$ w SokoGlam. 
3. INNISFREE Green Tea seed serum. Bardzo odżywcze i nawilżające serum zawierające ekstrakt z zielonej herbaty, przeznaczone do każdego typu skóry z tym. Na stronie Innisfree world kosztuje 26 $. 
4. DR. WU Intensive Renewal Serum With Mandelic Acid 18%. Serum z wysoką zawartością kwasu migdałowego, przeznaczony dla skóry szorstkiej i wrażliwej. Zwiększa elastyczność skóry, zmniejsza drobne linie, poprawia strukturę skóry. Cena 34 $ na stronie dr Wu.
5. WISHTREND - Original Pure vitamine C20. Serum zawierające skoncentrowaną witaminę C, wygładza, rozjaśnia przebarwienia i blizny, dobry dla skóry trądzikowej, pomaga w walce  z zaskórnikami. Dostępne na stronie firmowej Wishtrend za 25 $ (w promocji za 15$).
6. KLAIRS Freshly Juiced Vitamin Drop - serum, które świetnie sprawdzi się przy skórze wrażliwej, z mniejszą zawartością witaminy C, ale za to z bogatszym składem. Nawilża, niweluje przebarwienia, blizny, odżywia. Na polskich stronach koło 100 zł, na Sokoglam 23$. 

Sera są różne, w zależności od tego, jak mają nam pomóc. Ale warto wprowadzić je do codziennej pielęgnacji. A Wy, jakich używacie na co dzień, lub jakie chciałybyście mieć? :)

środa, 12 lipca 2017

[MEISHOKU DETCLEAR] - Bright & Peel Fruit Enzyme Wash powder - recenzja pudru oczyszczającego.

    Lubię kosmetyki oczyszczające. W moich zasobach stanowią one największy procent - oprócz kolorówki.
 Ten wpis poświęcam kolejnemu z nich, który pochodzi tym razem nie z Korei, a z Japonii.
    Mowa o pudrze myjącym - Bright & Peel fruit enzyme powder wash firmy MEISHOKU DetClear.
Puder myjący - to było dla mnie coś nowego. Sam kosmetyk wynalazłam, przeglądając towary na YesStyle.com i zaciekawiła mnie forma kosmetyku oczyszczającego - w pudrze. Bo niby jak puder ma zmywać brud? Ale po kolei...
 Zamawiając kosmetyk dostajemy małą, poręczną buteleczkę, wypełnioną proszkiem/pudrem, o pojemności 75 g.
 Całę opakowanie pokryte jest japońskimi krzaczkami, więc jeśli ktoś nie zna języka - nie ma siły, żeby wiedział o co chodzi :).
Wobec powyższego skorzystam z opisu  japanstore.pl - gdzie możemy ten specyfik nabyć:
"Clear Bright & Peel Fruit Enzyme Powder Wash to łagodny i skuteczny enzymatyczny z enzymem z papai i kwasami owocowymi peeling do twarz japońskiej firmy Meishoku. Peeling w postaci pudru, przeznaczony do codziennej pielęgnacji, do wszystkich rodzajów skóry, również wrażliwej. Oczyszcza bez ryzyka wystąpienia podrażnień. Efektywnie usuwa martwy naskórek, delikatnie oczyszcza cerę, redukuje zaskórniki, zapobiega ich powstawaniu, wygładza powierzchnię skóry i poprawia jej wygląd. W składzie znajduje się między innymi papaina, wyciąg z owoców gruszki, borówki, wyciąg z kory, ekstrakt z trzciny cukrowej, ekstrakt z owoców pomarańczy, cytryny, jabłek, malin, olejek pomarańczowy, kwas jabłkowy. Peeling ma świeży, owocowy zapach. 

Sposób użycia: wsypać na dłonie, dodać parę kropel wody aż powstanie piana, wmasować i spłukać". 
Skład: Corn starch, potassium soap base, myristic acid, sorbitol, papain, PEAR fruit, bilberry fruit extract, bark extract, sugar cane extract, orange fruit extract, lemon fruit extract, sugar maple extract, Apple extract, raspberry extract, orange oil, salicylic acid, Malic acid, tartaric acid, palm oil, silica, water, BG, Cyclodextrin, sucrose, fragrances.

Mamy puder...I co dalej?
Przede wszystkim bardzo uważamy przy otwarciu na drogi oddechowe. Zapach pudru jest egzotyczno-owocowy, ale wystarczy chwila nieuwagi i mocniejsze "niuchnięcie", żeby nabawić się kaszlu. 
 Wychodzę jednak z założenia, że nie wszyscy mają tak durne pomysły, jak ja i po prostu wysypują ów puder w zagłębienie dłoni...Kolejny myk: wcale nie trzeba go dużo sypać, wielkość ziarna groszku w zupełności wystarczy. I delikatnie, bo otwór w buteleczce jest na tyle duży, że łatwo przesadzić. Dodajemy odrobinę wody, pocieramy dłonie wytwarzając pianę i...vóila!! Mamy kosmetyk myjący w formie pianki, którym czyścimy buzię. Zapach egzotyczny zmienia się w bardziej mydlany - czego mi osobiście nieco szkoda. Po spłukaniu wodą w ogóle znika, a nasza twarz jest czyściutka, rozjaśniona i oczyszczona.
 Pianka teoretycznie przeznaczona jest do codziennego oczyszczania twarzy, natomiast- zważywszy, że zawiera kwasy owocowe- ja bym się tak nie rozpędzała. Wystarczy, że stosuję ją raz na dwa dni i spełnia swoją rolę. 


Podsumowując - bardzo ciekawy produkt, stosunkowo tani i bardzo wydajny.


Opakowanie: 10/10 
Skład:              8/10 (coś mi ten olej palmowy średnio pasuje...) .
Zapach:           7/10 (delikatny, żałuję, że zmienia nutę zapachową po spienieniu)
Działanie:       oczyszcza i wygładza skórę
Cena:           66 zł japanstore, 58,50 zł - berdever, od 21,80 zł (+ kw) - rakuten global market, od 11 $ na yesstyle


niedziela, 18 czerwca 2017

NEOGEN - Canadian clay pore cleanser - recenzja

Ups, półtora miesiąca bez wpisu....
No cóż świat zawodowy rządzi się swoimi prawami i nie odpuszcza :)
Ale wracam, tym razem z recenzją kosmetyku, który ciekawił mnie od dłuższego czasu. Raz, że jego twórcą jest NEOGEN - jedna z ciekawszych firm na rynku azjatyckim, dwa, że w teorii jest to maska glinkowa, zamieniająca się w piankę, pod wpływem wody. 
A dokładniej?
 " Neogen dermatology canadian clay pore cleanser zawiera drobne mikrocząsteczki...."  - hmmm, najprościej byłoby to przetłumaczyć jako polodowcowa morska gleba, ale dlaczego tak, o tym zaraz (glacial marine soil) -  "koloidalną glinkę z Wybrzeża Zachodniego Kolumbii Brytyjskiej w Kanadzie oraz składniki kwasu węglowego. Ta intensywnie adsorpcyjna  formuła natychmiast eliminuje nadmiar sebum i brudu, likwiduje wągry, usuwa makijaż i martwe komórki, gromadzące się wewnątrz porów, zostawiając skórę czystą i odświeżoną. Ta oczyszczająca i dbająca o pory formuła zapewnia również wysoki poziom minerałów naturalnych po to, by nawilżyć i wygładzić skórę by zostawić ją perfekcyjnie rozświetloną. 
Sugerowane użycie: zaaplikuj 1 mm cienkiej warstwy na suchą skórę i delikatnie masuj przez 5 minut dopóki nie pękną kapsułki węglanowe. Potem dodaj ciepłej wody, by utworzyć piankę i zmyj. Może być aplikowane na makijaż."
I teraz, dlaczego miałam mały kłopot z przetłumaczeniem: otóż szukałam jakichś odpowiedników, ale w wersji polskiej, na stronie koreańskisekret.pl jest opis "mieszanka oleju morskiego i glinki bentonitowej". Glinka, ok, zgadzam się, jest, ale tego oleju nigdzie w składzie znaleźć nie mogę, zwłaszcza, że są wymienione głównie kwasy i ekstrakty. Ale może ja gdzieś źle szukam?...Kontigo z kolei ma informację o glince kaolinowej. No cóż, glinka bentonitowa, a kaolinowa to są dwie różne glinki, a ta pierwsza jest według naukowców znacznie lepsza, co warto rozróżnić. W składzie za to mamy tą drugą.
Jako, że jest to dość mocno oczyszczająca maska, Sokoglam zaleca używanie jej raz, dwa razy w tygodniu zamiast pianki oczyszczającej - i tu się z nią zgadzam. 

No dobra, to przejdźmy do składu: 
WATER, KAOLIN, GLYCERIN, STEARIC ACID, MYRISTIC ACID, METHYL

PERFLUOROISOBUTYL ETHER, POTASSIUM HYDROXIDE, 1,2-HEXANEDIOL, BENTONITE, CANADIAN COLLOIDAL CLAY, CARBONATED WATER, BUTYLENE GLYCOL, COPTIS CHINENSIS ROOT EXTRACT, SACCHARUM OFFICINARUM (SUGAR CANE) EXTRACT, MALTOSE , CARBON DIOXIDE, SODIUM HYALURONATE , ALLANTOIN, BETA-GLUCAN, ARISTOTELIA CHILENSIS FRUIT EXTRACT, GARDENIA BLUE COLOR, OLDENLANDIA DIFFUSA EXTRACT, POLYGONUM MULTIFLORUM ROOT EXTRACT, CENTELLA ASIATICA EXTRACT, SOLANUM MELONGENA (EGGPLANT) FRUIT EXTRACT, CASSIA OBTUSIFOLIA SEED EXTRACT, PORPHYRA TENERA EXTRACT, FAGUS SYLVATICA SEED EXTRACT, DICTYOPTERIS MEMBRANACEA EXTRACT , ALLIUM SATIVUM (GARLIC) BULB EXTRACT, PRUNUS MUME FRUIT EXTRACT, POLYGONUM FAGOPYRUM (BUCKWHEAT) SEED EXTRACT, RUBUS COREANUS FRUIT EXTRACT, MIRABILIS JALAPA SEED EXTRACT, SEPIA, CHARCOAL POWDER, ARONIA MELANOCARPA FRUIT EXTRACT, EUTERPE OLERACEA FRUIT EXTRACT, SAMBUCUS NIGRA FRUIT EXTRACT, MORUS ALBA FRUIT EXTRACT, RHUS SEMIALATA GALL EXTRACT, CINNAMOMUM CASSIA BARK EXTRACT, ROSE EXTRACT, INONOTUS OBLIQUUS (MUSHROOM) EXTRACT, ANONA CHERIMOLIA FRUIT EXTRACT, THEOBROMA CACAO (COCOA) EXTRACT, COFFEA ARABICA FRUIT EXTRACT, VITIS VINIFERA (GRAPE) FRUIT EXTRACT , CORTHELLUS SHIITAKE (MUSHROOM) EXTRACT, PIPER NIGRUM (PEPPER) SEED EXTRACT, BLACK SUGAR EXTRACT , PASSIFLORA EDULIS FRUIT EXTRACT, PSIDIUM GUAJAVA FRUIT EXTRACT, CHRYSANTHEMUM SIBIRICUM EXTRACT , SWIFTLET NEST EXTRACT, HONEY EXTRACT, SARCODON ASPRATUS EXTRACT, LAMINARIA JAPONICA EXTRACT, ANGELICA GIGAS ROOT EXTRACT, PORTULACA OLERACEA EXTRACT, LEPIDIUM MEYENII ROOT EXTRACT, MALVA SYLVESTRIS (MALLOW) EXTRACT, GARCINIA MANGOSTANA PEEL EXTRACT, MANGIFERA INDICA (MANGO) FRUIT EXTRACT, MALT EXTRACT, CHAENOMELES SINENSIS FRUIT EXTRACT, MUSA SAPIENTUM (BANANA) FRUIT EXTRACT, CAULERPA LENTILLIFERA EXTRACT, LEDEBOURIELLA SESELOIDES ROOT EXTRACT, ANGELICA DAHURICA ROOT EXTRACT , ATRACTYLOIDES JAPONICA RHIZOME EXTRACT, LILIUM TIGRINUM EXTRACT, RIBES NIGRUM (BLACK CURRANT) FRUIT EXTRACT, CORNUS OFFICINALIS FRUIT EXTRACT, HIPPOPHAE RHAMNOIDES EXTRACT, ACHILLEA MILLEFOLIUM EXTRACT, OPUNTIA FICUS-INDICA EXTRACT, ACER SACCHARUM (SUGAR MAPLE) EXTRACT, PINUS DENSIFLORA EXTRACT, ORYZA SATIVA (RICE) BRAN EXTRACT, ARGANIA SPINOSA KERNEL EXTRACT, LINUM USITATISSIMUM (LINSEED) SEED EXTRACT, ANGELICA ARCHANGELICA ROOT EXTRACT, ALOE BARBADENSIS LEAF EXTRACT, FORSYTHIA SUSPENSA FRUIT EXTRACT, NELUMBO NUCIFERA FLOWER EXTRACT, CITRUS AURANTIUM DULCIS (ORANGE) FLOWER EXTRACT , SCHIZANDRA CHINENSIS FRUIT EXTRACT, CUCUMIS SATIVUS (CUCUMBER) FRUIT EXTRACT, HIBISCUS ESCULENTUS FRUIT EXTRACT, LAURUS NOBILIS LEAF EXTRACT, HAMAMELIS VIRGINIANA (WITCH HAZEL) LEAF EXTRACT, CITRUS JUNOS FRUIT EXTRACT, LITHOSPERMUM ERYTHRORHIZON ROOT EXTRACT, MAGNOLIA LILIFLORA FLOWER EXTRACT , PAEONIA LACTIFLORA ROOT EXTRACT, DIOSCOREA JAPONICA ROOT EXTRACT, ACORUS CALAMUS ROOT EXTRACT, CNIDIUM OFFICINALE ROOT EXTRACT, ASPARAGUS COCHINCHINENSIS ROOT EXTRACT, AVERRHOA CARAMBOLA FRUIT EXTRACT, UNCARIA TOMENTOSA EXTRACT, COCOS NUCIFERA (COCONUT) FRUIT EXTRACT, CHENOPODIUM QUINOA SEED EXTRACT, SALICORNIA HERBACEA EXTRACT, PLUMERIA RUBRA FLOWER EXTRACT, HYDROLYZED CORAL, AMBER EXTRACT, LAMINARIA DIGITATA EXTRACT, PANAX GINSENG ROOT EXTRACT, AGARICUS BLAZEI EXTRACT, TREMELLA FUCIFORMIS (MUSHROOM) EXTRACT, DISODIUM EDTA, FRAGRANCE


Skład, jak widać długi, ale to prawie same ekstrakty roślinne. 

Opakowanie w formie wygodnego słoiczka. Po otwarciu widać małą płachtę z materiału chyba, która chroni zawartość przed wyschnięciem. Dodatkowo w pudełku jest plastikowa, przezroczysta pokrywka, którą zamieniamy z ową płachtą już po otwarciu. Teraz zauważyłam, że jest jeszcze dodawana mała szczoteczka, ja akurat tego u siebie nie miałam. 
Maska jest gęsta, wygląda jak glinka, (nie ma co się rozwodzić) i ma jasny, szarozielony kolor. Zapach bardzo delikatny, świeży, taka glinka z miętą. Konsystencja pozwala na łatwe rozprowadzenie jej na skórze, nie jest ani za gęsta, ani za rzadka, taka, rzekłabym, w sam raz :)
Bardzo łatwo zmywa się wodą, rzeczywiście pod jej wpływem zamienia się w przyjemną piankę. Zawsze miałam problem ze zmywaniem masek glinkowych, które zaschły, a tu jest to wręcz przyjemnością. 
Skóra pozostaje po niej czystsza, rozjaśniona, rzeczywiście lekko nawilżona, ale nie nalezy zapominać, że jest to maska przede wszystkim oczyszczająca, więc czasem można spodziewać się leciutkiego ściągnięcia. Bez późniejszej pielęgnacji nawilżającej się raczej nie obejdzie. Do skóry suchej i wrażliwej może być za silna, ale do mieszanej i tłustej jak najbardziej polecam.
Cena dość wysoka, jak to bywa z Neogenem, ale też maska jest bardzo wydajna. Ja za swoją zapłaciłam 117 zł na e-bay, dlatego w tym wypadku warto zajrzeć na stronę internetową lub stacjonarnie do sklepu Kontigo albo koreański sekret, gdzie cena jest niewiele wyższa, a macie ją już na miejscu i nie trzeba czekać miesiąc czasu na przesyłkę.

Opakowanie: 10/10 
Skład:              9/10 .
Zapach:          10/10
Działanie:       oczyszcza, nawilża wygładza skórę
Cena:             125 zł - Koreański sekret, 122 zł - Kontigo, od 117 zł e-bay




poniedziałek, 1 maja 2017

[10 kroków koreańskiej pielęgnacji] - krok piąty - ESENCJA

Esencja....
Coś o czym w ogóle nie miałam pojęcia, zanim zaczęłam stosować koreańskie kosmetyki. W polskich drogeriach, perfumeriach i przyzwyczajeniach pielęgnacyjnych czegoś takiego nie było. Jeśli mówiło się o esencji, to raczej jako o składniku jakiegokolwiek serum czy kremu. Ale sama w sobie? Nie słyszałam. A w koreańskiej pielęgnacji stanowi bardzo ważny krok, gdyż od tego momentu zaczynamy tak naprawdę odżywiani skóry. Esencja jest kosmetykiem o raczej rzadkiej i wodnistej konsystencji, chociaż nie do końca jest to regułą, spotkałam się z mniej i bardziej wodnistą konsystencją. Najważniejszy jest skład, ponieważ już sama nazwa powinna zasugerować, jakiego typu jest to kosmetyk. To skoncentrowana postać składników pielęgnacyjnych, lżejsza niż sera czy ampułki. 
   Tak jak tonik przywraca pH i nawilżenie skóry, oraz przygotowuje ją do dalszej pielęgnacji, tak esencja pogłębia to jeszcze bardziej. Na tym etapie są kosmetyki, które możemy stosować wymiennie, w sensie esencja może być po toniku, ale jeżeli ktoś chce skrócić sobie pielęgnację, zwłaszcza rano, można stosować esencję zamiast tonera. 
 Jakie jest jej zadanie?
Oczywiście to zależy jaką wybierzemy, ale podstawowo esencja powinna nawilżać, wygładzać, chronić skórę przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi, odżywiać, zapobiegać uszkodzeniom oraz oczywiście przygotowywać skórę do dalszych etapów pielęgnacyjnych. 
Osobiście esencji używam raczej w porannym trybie pielęgnacyjnym ponieważ jest lekka i łatwo się absorbuje.
 Można również - Charlotte Cho nawet to zaleca - używać esencji do włosów, sprawia to, że są bardziej odżywione i  miękkie. Cóż, nie wiem i nie próbowałam...Wątpię też, żebym kiedykolwiek spróbowała, ponieważ wszystkie esencje, które uważam za naprawdę dobre, kosztują w okolicach stu złotych lub wyżej, a umówmy się: to nie jest mała kwota za kosmetyk. 
Kilka esencji, które polecam i ja i cenione przeze mnie Youtuberki (dzięki nim znalazłam wiele fajnych kosmetyków:)
MISSHA - Time revolution the first treatment essenceDelikatna esencja na bazie drożdży (80%) dla cery wrażliwej, która łagodzi podrażnienia, kontroluje nadmierne wydzielanie sebum, wyrównuje koloryt skóry, ujędrnia ją, zapobiega powstawaniu zmarszczek
mimicznych, nadaje uczucie świeżości i nawilżenia. Cena? Na Amazonie od 25 $, na polskiej stronie Misshy - 159 zł.
SK - II Facial treatment essence- tym razem esencja z Japonii, zbiera mega pozytywne opinie w sieci, ale też jest zdecydowanie jedną z droższych. Intensywnie regeneruje skórę, zapobiega powstawaniu zmarszczek i drobnych linii mimicznych, redukuje zaczerwienienia, rozjaśnia skórę, nawilża, odżywia, zwiększa metabolizm komórek dla efektywnego energizowania skóry. Cena: 99 $ w oficjalnym sklepie SK II, albo koło 10$ za 10 ml, podróżną buteleczkę.
HADA LABO Retinol lifting + firming essence- kolejna perełka z Japonii, do skóry wrazliwej. Esencja, która zmniejsza zmarszczki i zapobiega nowym. Kombinacja retinolu z witamina A pomaga odmłodzić skórę, a kolagen ją ujędrnia.  Zawiera też kwas hialuronowy, ktory zatrzymują wilgoć w skórze. Esencja jet bezzapachowa, bez olejów mineralnych, alkoholu. Cena - koło 20 $.
IOPE - Bio essence intensive conditioning. Producent obiecuje gładszą i promienną skórę,  oczywiście nawilżoną z wyrównanym kolorytem. Co ciekawe, efekty powinniśmy zauważyć już po trzech dniach!  Według opinii internetowych, jest podobny w działaniu do SK II i Misshy. Cena - od 60 $ w górę.

SU:M 37 Secret essence - esencja polecana, przez moją ulubioną yutuberkę - Renee z kanału Gothamista. Fenomenalnie długi skład ze świetnymi produktami. Ideą tego kosmetyku jest naturalny proces fermentacji owoców i jego efekty, zamknięte w tej pięknej buteleczce. Fermentacja ma zbawienny wpływ na naszą skórę - o czym jeszcze napiszę. Cena - koło 70 $.
I na koniec wspomniana wcześniej esencja do włosów. Oczywiście powyższe też możemy tak stosować, ale ta jest specjalnie dedykowana:
NATURE REBUPLIC - Argan essential deep care hair essence. Zawiera skoncentrowany olejek arganowy i jest naprawdę dobra, tak jak w ogóle cała ta seria do włosów. W Korei ponoć jest prawdziwym hitem. Nie wiem na pewno, ale dla mnie jest boska. Jak tylko skończę swoje zapasy szamponów i odżywek, dokupię całą resztę tej serii :) Cena całkiem znośna, znalazłam zasoby za ok. 7-8 $, a jest potwornie wydajne.

Tyle odnośnie esencji. Świadomie nie polecałam tańszych, chociaż oczywiście są: Innisfree, Holika, It's skin czy tak bardzo polecana z Etude House - Wonder pore...Niestety, jedynym plusem były opakowania, same esencje nie zrobiły niczego ani pozytywnego, ani negatywnego, poza Wonder pore, która nieco wysuszyła mi skórę.
Stosujecie esencje? Jeśli tak, podzielcie się opiniami :)

sobota, 15 kwietnia 2017

[INNISFREE] - Tangerine vita C skin - recenzja

  Wiosna za oknem, wreszcie!! Trochę czasu jej to zajęło, ale w końcu jest pięknie, słonecznie, zielono....To moja ulubiona pora roku, uwielbiam kolory i zapachy. 
A skoro o kolorach i zapachach mowa....Opowiem Wam dziś o toniku, który zaciekawił mnie kolorem :)
Mowa o Tangerine vita C skin, toniku z firmy INNISFREE. 
Kosmetyki z tej firmy bardzo lubię i nie jest to pierwszy, ani też ostatni kosmetyk, który zakupiłam.
Zaciekawiła mnie pomarańczowa, rzucająca się kolorem w oczy butelka. Jakoś tak byłam w poranno-wiosennym nastroju, wybierając sobie zakupy na jolse.com, a to mnie orzeźwiło samym kolorem, więc postanowiłam się jej przyjrzeć nieco bliżej.
  Jest to tonik "stworzony z wyciśniętego ekstraktu ze skórek mandarynek z wyspy Jeju (a jakże:D), z witaminą C, by uzupełnić suchą skórę czystą wilgocią". Chyba przetłumaczyłam zbyt dokładnie, ale wiadomo o co chodzi. Przeznaczony do suchej skóry, ma nawilżyć, odświeżyć, a zawartość witaminy C, która jest silnym oksydantem, ma ją odmłodzić i dodać blasku. 

Skład: Citrus unshiu peel extract  - 85,48% (wow!!), alcohol (jako rozpuszczalnik), propanediol (rozpuszczalnik i kontroler lepkości), dipropylene glycol (rozpuszczalnik, nawilżacz), ascorbyl glucoside (wytwarzany z wit. C, antyoxydant, rozjaśniacz) - 0,01%, PEG-60 hydrogenated castor oil (uwodniony olej rycynowy, srodek powierzchniowo-czynny), octyldodeceth - 16 (emulgator), phenoxyethanol (konserwant), fragrance.

Co wynika ze składu? Ano przede wszystkim ta ogromna ilość ekstraktu, stanowiąca bazę toniku. Zauważcie, że nigdzie nie ma czystej wody. Alkohol, można na dłuższą metę się zastanowić, czy nie wysuszy....ale o tym za chwilę. Tego askorbylu jest mało, no ale to tonik, więc nie wymagam nie wiadomo ile. Olej rycynowy może być malutkim problemem dla osób, którym szybko zapycha się skóra, bo ma właściwości komadogenne. Jednakże tu występuje forma uwodniona, więc myślę, że warto najpierw wypróbować.

Butelka pomarańczowa, otworek zakryty małym plastikiem, który niestety wyrzuciłam i nie mam jak zrobić zdjęcia, pojemność 200ml. 
Zapach...O mamuniu, fenomenalny!! Świeże mandarynki, słońce, wiosna, lato, południe Europy w jednym!!

Tonik bezbarwn
y, ciut gęstszy niż europejskie, drogeryjne toniki, ale nie tak jak np COSRX. 


No i odczucia.
Toniku uzywam zawsze w porannej formule dbania o skórę twarzy, na spółkę z żelem z COSRX. Jest to świetny sposób na obudzenie się i orzeźwienie twarzy, ponieważ tonik właśnie ma taki zapach - mega orzeźwiający, co sprawia, że naprawdę chce mi się wstać i zrobić tysiąc pięćset, sto, dziewięćset rzeczy :)
Nie okryłam jeszcze jego cudownie wybielającego działania, ale też nie taki miałam cel, kupując go. Zresztą, używam dopiero od dwóch tygodni i to tylko w porannej formule, więc tego nie oczekuję. Ale za to mimo alkoholu w składzie, wcale nie zauważyłam, żeby wysuszał, wręcz przeciwnie, moja skóra czuje się bardziej nawilżona. Nie mam też dodatkowych niespodzianek w formie zapychania, o co przy mojej mieszanej cerze raczej nietrudno.

Innisfree naprawdę kocham, a ten tonik, to dopiero początek przygody z mandarynką, bo w kolejce już czekają kolejne kosmetyki z tej serii, właśnie okryłam olejek oczyszczający....Oj, moje następne zamówienie się szykuje. Na wiosnę, by pobudzić nieco skórę z sennej, pozimowej ospałości, będą odpowiednie :)


Opakowanie: 10/10 
Skład:               9/10 .
Zapach:          13/10 (mandarynkiiiii!!!!)
Działanie:        nawilża, odświeża, orzeźwia
Cena:               jolse.com - 18.78 $
A Wy mieliście już coś z tej serii? Sprawdziło się? A może planujecie kupić? :)


sobota, 8 kwietnia 2017

Pielęgnacja włosów po koreańsku- [CHACHONG] All hit hair pack - recenzja

    Tego kosmetyku nie miałam w planach. Ani dziś, ani w ostatnim miesiącu, ani w ogóle, a to z tej prostej przyczyny, że w ogóle nie wiedziałam o jego istnieniu. 

Ostatnimi czasy poznałam parę Koreanek mieszkających lub studiujących w Warszawie i okazało się, że temat kosmetyków koreańskich jest świetnym tematem do przełamywania pierwszych barier. Dziewczyny są szalenie sympatyczne, a na każdą wzmiankę o ichnich firmach reagują bardzo żywiołowo, mało tego, dostałam od nich w prezencie kosmetyki koreańskie, ich zdaniem warte wypróbowania. Niepodzielnie królują sheet maski, ale SeonHee obdarowała mnie czymś, co mnie trochę zaskoczyło. Dostałam bowiem maskę do włosów, ale w kapturku :). Poszperałam nieco w internetach. Maska jest megapopularnym produktem zakupowym w Korei, zwłaszcza w zakupach online.
Jej "autorką" jest Cha Chong, koreańska top-celebrytka w świecie stylistów włosów, a jej zdjęcie widnieje na głównym opakowaniu zbiorczym (niestety, ja miałam tylko część z niego, jak widać na zdjęciach :)).
  Przeznaczenie maski? Oczywiście ochronne, ale też ma działać przeciw wypadaniu włosów, regenerować je i chronić skalp. 

Zawiera ekstrakty z jagód acai, czarnej fasoli, kakao, jeżyn i winogron. Maska jest w wygodnym czepku, dzięki czemu nam nie będzie wysychać na głowie, a ciepła temperatura utrzymująca się w środku wspomoże jej działanie. 
 Po otworzeniu opakowania znalazłam bardzo ciasno złożony czepek, a w jego środku było aż gęsto od tej maski :) Widoczne jest to w zielonym kółku. Sam kosmetyk ma przyjemny, kwiatowy zapach, jest biały i baaardzo gęsty. 
Użyłam go, jak zwykle używać masek czyli najpierw myję głowę, potem osuszam ręcznikiem, ale zostawiam wilgotne włosy i nakładam maskę.
Powiem szczerze, nie przywykłam do tego typu czepków i zaczepienie tego cholerstwa, żeby się to jakoś trzymało, wymogło ode mnie nieco wysiłku, zwłaszcza, że dołączona taśma jakoś nie miała na sobie za dużo kleju. Udało się to dopiero za pomocą taśmy bezbarwnej. Ale sądzę, że to kwestia wprawy i po paru razach zapewne można dopasować czepek łatwo i szybko. Czepek jest foliowy i parowarstwowy, więc utrzymuje doskonale ciepło i wilgoć w środku. Przepisowo na głowie powinno się go trzymać do pół godziny, ale nie widzę przeszkód, by z tym biegać nawet dłużej. 

Wrażenia po:
 - włosy znacznie bardziej miękkie
 - ładnie wygładzone
 - w dotyku wydają się grubsze
 - bardziej błyszczące i lepiej się rozczesują
Jest jeden warunek: należy bardzo dokładnie zmyć maskę, a powiem szczerze, że na moich, dość długich włosach to było wyzwanie. :)

Maska tania nie jest, bo trzypak kosztuje ponad 80 zł, więc za tą cenę można znaleźć coś fajnego i na naszym rynku. Zapewne nie jest to wydatek na co dzień. Ale jeżeli nie radzicie sobie z przesuszonymi włosami warto raz na jakiś czas sobie ją zafundować :)